sobota, 25 stycznia 2014

1. ZAYN

Szukałam dobrej drogi... Niestety nie znalazłam.


     Stałam na przystanku czekając na autobus. Deszcz lał niemiłosiernie mocno. Duże krople odbijały się od człowieka zostawiając po sobie nie tylko mokry ślad, ale i też mały ból. Byłam pewna, że nikt nie chodził po Londynie. A ja? Ja czekałam na jeden cholerny autobus, który spóźniał się już 15 minut! Jestem osobą niecierpliwą, więc ciężko było mi czekać na cokolwiek. 
     Była już 22.00. Autobus spóźniał się już 1 godzinę. Myślał, że nikt nie czeka więc sobie pominął przystanek?! Świetnie! Teraz muszę iść 15 kilometrów do domu w ciemną, zimną noc. Świetnie!
     Wiązanka przekleństw wydobyła się z moich ust na co usłyszałam donośny śmiech za moimi plecami. 
Szybko się odwróciłam. Ujrzałam tam jakiegoś chłopaka. Śmiał się bardzo głośno i zaczął do mnie podchodzić... Kiedy był już na tyle blisko, że poczułam jego perfumy, potem zemdlałam...


~***~
     Obudziłam się w dość dużym pokoju. Jego ściany były jasnofioletowe co doskonale pasowało do ciemnych paneli na podłodze. Meble, podobnie jak podłoga, były ciemne. Duże łóżko, szafa, dwa stoliczki nocne i okno. Widok za oknem był niesamowity, lecz przykryty cienką bordową zasłoną. Przez chwilę przyglądałam się pokoju. Przecież nie byłam u siebie. Mój pokój był w błękitnym odcieniu.
     Moje przemyślenia przerwał skrzypnięcie otwieranych drzwi. Zobaczyłam tam chłopaka, który tamtej felernej nocy się śmiał.
- Jak się czujesz?- zapytał nieznany.
- Ja...Wszystko dobrze. Mogę już iść- mówiłam.
- Nie.- powiedział szorstko.
- Ale co nie?- zapytałam, nie wiedząc o co mu chodzi.
- Nie wyjdziesz stąd- powiedział, a raczej oznajmił. Nie, to było coś w rodzaju rozkazu.
- Przykro mi, ale nie znam pana i żądam, aby pan mnie stąd wypuścił- powiedział twardym głosem. Jeśli on jest dla mnie nie miły, to ja dla niego, też nie będę.
- Powiedziałem Ci już, że stąd nie wyjdziesz- dość nieprzyjemnie warknął w moją stronę. Byłam przestraszona, więc było mnie stać tylko na:
- Proszę Pana?- zapytałam.
- Nie mów mi tak. Jestem od ciebie starszy tylko o parę lat- powiedział z uśmiechem, po czym dodał- Jestem Zayn.
Cóż za zmienne nastroje. Najpierw warczy, potem się śmieje. Co będzie następne? Płacz?
- Właśnie miałam pan...- kiedy ujrzałam jego zabójczy wzrok, od razu zmieniłam formę zdania- Cię zapytać jak masz na imię- oznajmiłam po czym delikatnie się uśmiechnęłam.
- Czytam w myślach- powiedział, a ja cicho się zaśmiałam.
- Przykro mi, ale muszę o to zapytać- powiedziałam niepewnie- Czemu się tutaj znalazłam?- zapytałam.
- Oj Natalie, ty tylko udajesz taką głupią?- zapytał.
- Ale o co pan...-przerwałam- Ale o co Ci chodzi Zayn?- zapytałam.
- Jesteś tu, ponieważ...
_____________________________________________________________________________
Jak myślicie, dlaczego Natalie znalazła się u Zayn'a?

PROLOG

Młoda dziewczyna, której życie diametralnie się zmienia.
Nie wiedziała, że chłopak, który zamąci jej w głowie jest niebezpieczny.
Co wyniknie z ich miłości?
Dadzą radę?
Dowiecie się czytając.